Teściowa vs synowa – kilka słów o nim

W pierwszej części cyklu nakreśliłem ogólny temat, wyzwanie, problem. Post miał wiele komentarzy i dużo odsłon, co tylko potwierdziło moją tezę, że temat jest naprawdę trudny – warto więc się nad nim głębiej pochylić.

Dziś zajmę się mężczyzną w tym specyficznym trójkącie. Wydaję mi się, że jego sytuacja jest najprostsza, albo inaczej – najmniej skomplikowana.

Jego sytuacja na pewno nie jest do pozazdroszczenia, ale to co jest istotne to fakt, że właściwie ma tylko dwie drogi, ścieżki.

Pierwsza to…gdy nie potrafi wyrwać się od zależności względem matki. Nie będę tu poszukiwał powodów dlaczego się tak dzieje, to już praca do indywidualnej terapii. Ważne jednak, aby zdać sobie z tego sprawę – na pewno świadomość takiej zależności ma synowa 🙁

 

Nie ma tu za bardzo czego analizować – wszystko widać jak na dłoni. Są rodziny, które potrafią tak funkcjonować latami. Koszty emocjonalne takiego konfliktu muszą być ogromne. Rozejrzyjcie się dookoła i zobaczcie ilu z waszych znajomych, z rodziny ma taką sytuację…ciekawy jestem jak dużo…

Częstym “rozwiązaniem” spotykanym w takich rodzinach jest unikanie tematu, czyli zwyczajnie o tym nie rozmawiamy. Wszyscy jednak dobrze wiemy, że nie jest to rozwiązanie konfliktu 🙁

 

To spójrzmy teraz na inną, drugą wersję, którą ma do dyspozycji mężczyzna.

Tu właściwie sytuacja też jest prosta, nie ma zbyt wiele niuansów i wielu rozwiązań. Na końcu matka (teściowa) odpuści, albo do końca życia pozostanie w konflikcie. Ta druga wersja najczęściej łączy się z tworzeniem koalicji w rodzinie przeciw i podziałowi rodziny na tych co za i przeciw. Jeśli teściowa odpuści, to jest szansa, że po kilku latach rodzina będzie funkcjonowała w komplecie, w miarę dobrych relacjach (czym mniej spotkań tym lepiej 🙂 ).

 

Reasumują, mamy jeden poważny konflikt do przeanalizowania, który dręczy mężczyznę :

 

Aby być szczęśliwy i spokojny to potrzebuję autonomii, poczucia sprawstwa, odpowiedzialności za własną rodzinę, bycia dorosłym, bycia docenianym przez żonę. Aby to spełnić muszę odejść od matki i stworzyć własny związek.

Z drugiej strony, aby być szczęśliwy i spokojny to potrzebuję matczynej miłości, jej akceptacji, dobrych relacji teraz i na przyszłość, babci dla moich dzieci, pełnej rodziny. Aby mieć zaspokojone te potrzeby muszę być w dobrej, stałej relacji z matką.

Jakie rozwiązanie? Sytuacja wydaje się trochę bez wyjścia…

Spójrzmy więc na analizę założeń.

Najpierw na obszar związany z odejściem do matki, stworzeniem własnego, niezależnego związku

 

Założenia ograniczające – czyli takie, które mam w tej chwili, które ograniczają moje myślenie i działanie:

  1. Tylko odchodząc od matki będę miał poczucie wolności, autonomii – naprawdę?
  2. Tylko odchodząc od matki będę miał poczucie, że osiągnąłem coś samodzielnie – naprawdę?
  3. Tylko odchodząc od matki mogę wykazać się odpowiedzialnością za swoją własną rodzinę
  4. Tylko odchodząc od matki mogę pokazać, że nie jestem już „synkiem mamusi”, że jestem już dorosłym człowiekiem
  5. Tylko odchodząc od matki pokażę żonie że jestem silny i zostanę za to doceniony przez żonę

 

Następnym krokiem jest sprawdzenie czy są prawdziwe:

  • Pełna prawa, zawsze prawda – (+ + )
  • Czasami prawda – ( – +)
  • Całkowita nieprawda – (- -)

 

Wszystkie te założenia są nieprawdziwe – często mamy tego rodzaju myśli (argumenty „logiczne”), które trzymają nas w poczuciu „nie mam wyjścia”, „nie da się”. Praktycznie każdy z nas ma takiego rodzaju myśli, wątpliwości. Ważne jest, aby zdawać sobie z tego sprawę, wyartykułować te myśli i skonfrontować je, czy są prawdziwe, aktualne.

Nie jesteśmy bezradni w takiej sytuacji, można stworzyć nowe założenia, nowe drogi rozwiązania:

  1. Mogę pokazywać swoją wolność i autonomię na różnych polach
  2. Jest wiele możliwości, gdzie mogę pokazać swoją sprawczość, zaradność
  3. Jest wiele miejsca i czasu, aby pokazać, że jestem odpowiedzialnym mężczyzną
  4. Mogę znaleźć wiele sposobów, aby pokazać swoją niezależność i siłę.
  5. Jest wiele sposobów, aby uzyskać docenienie od własnej żony

Reasumując, nie trzeba podejmować decyzji o żadnych dramatycznych krokach. Ważne jest, abyśmy przestali funkcjonować w „czarno-białej” rzeczywistości, bo to jest nieprawdziwy obraz. Mężczyzna może udowodnić swoją niezależność, dorosłość na wiele różnych sposób – nie trzeba od razu zrywać kontaktów z matką. Poważna rozmowa jest jedynym słusznym działaniem.

 

Tu zrobię przerwę, jest już sporo materiału do refleksji. W kolejnym poście pokażę drugą część tego konfliktu oraz rozwiązanie, które może zastosować mężczyzna, aby dobrze zakończyć swój konflikt i konflikt w rodzinie.

 

Do refleksji

  • Jakbyś się zachował w takiej sytuacji?
  • Co chciałbyś osiągnąć w rozmowie z mamą?
  • Jakbyś poprowadził taką rozmowę z mamą?
  • Jeśli miałbyś się do kogoś zwrócić o pomoc, to kim byłaby to osoba i o co byś poprosił?
  • Co mógłbyś doradzić komuś, kto właśnie jest w takim konflikcie?
Previous Story

«

Next Story

»