Teściowa vs synowa – kilka słów o nim cz. 2

W poprzednim poście skoncentrowałem się na mężczyźnie, jego konflikcie czy wybrać matkę czy żonę. Nie jest to łatwy wybór, ale poziom skomplikowania jest u mężczyzny dużo mniejszy niż pomiędzy teściową a synowa.

Dziś druga(dolna) strona konfliktu oraz rozwiązanie

 

Aby być szczęśliwy i spokojny to potrzebuj autonomii, poczucia sprawstwa, odpowiedzialności za własną rodzinę, bycia dorosłym, bycia docenianym przez żonę. Aby to spełnić muszę odejść od matki i stworzyć własny związek.

Z drugiej strony, aby być szczęśliwy i spokojny to potrzebuję matczynej miłości, jej akceptacji, dobrych relacji teraz i na przyszłość, babci dla moich dzieci, pełnej rodziny. Aby mieć zaspokojone te potrzeby muszę być w dobrej, stałej relacji z matką.

 

Spójrzmy więc na analizę założeń. Przeanalizujmy część związaną z pozostaniem w dobrej relacji z matką.

Założenia ograniczające – czyli takie, które mam w tej chwili, które ograniczają moje myślenie i działanie:

  1. Tylko będąc w bliskiej łączności z matką będę czuł się przez nią akceptowany – naprawdę?
  2. Tylko pozwalając jej na ingerowanie w moje małżeństwo otrzymam od niej miłość – naprawdę?
  3. Tylko będąc z nią w bliskim kontakcie będę miał pewność, że długo utrzymamy dobre relacje
  4. Tylko pozwalając matce na obecność w moim małżeństwie zapewnię moim dzieciom dobrą babcię
  5. Tylko pozwalając ingerować matce w moje małżeństwo zapewnię sobie miłość obu kobiet

 

Ta część wymaga bardziej szczegółowego omówienia, zatem spójrzmy na założenia syna bardziej szczegółowo:

Ad. 1 – nieprawda, dlaczego? Nasza relacja z matkę wcale nie musi być bardzo bliska. Ważniejsza jest jakość jaką damy. Mamy już własną rodzinę, to ona (żona) powinna być na pierwszym miejscu.

Ad. 2 – nieprawda, dlaczego? Matka nie ma praktycznie żadnych praw ingerowania w nasze małżeństwo, chyba że ją o to poprosimy. Miłość jest (powinna być) bezwarunkowa ze strony matki. Jeśli stawia warunki akceptowania nas, to warto się zastanowić, czy to jest dobra relacja.

Ad. 3 – nieprawda, dlaczego? Nie mamy żadnej gwarancji, że tak się stanie. Podobnie jak w pkt 1 – ważniejsza jest jakość tej relacji, a nie jej częstotliwość i „pełna otwartość” do przekraczania granic.

Ad. 4 – nieprawda, dlaczego? Babcia sama musi zadbać o relacje z własnymi wnukami. My tylko powinniśmy stworzyć dobre warunki, ale miłość babci znów nie może być warunkowana.

Ad. 5 – nieprawda, dlaczego? To jest niestety dość częste „rozwiązanie”, ale jak już pokazałem w pierwszym poście w tym temacie, ono jest praktycznie najgorsze, żadna z kobiet nie będzie czuła się wybrana, zaakceptowana.

 

Nie jesteśmy bezradni w takiej sytuacji, można stworzyć nowe założenia, nowe drogi rozwiązania:

  1. Jest wiele sposobów, aby być akceptowany przez matkę
  2. Miłość jest (powinna być) bezwarunkowa
  3. O dobre relacje muszą dbać obie strony, bez przekraczania cudzych granic
  4. Babcia sama musi zadbać o dobre relacje ze swoimi wnukami, bez stawiania warunków
  5. Aby miłość i szacunek były w rodzinie, to trzeba poszanowania indywidualnych granic

 

Reasumując, rozwiązaniem jest spokojne przeanalizowanie bieżącej sytuacji i podjęcie kroków mających na celu stawianie granic, opowiedzenie się po jednej stronie (raczej żona), i zadbanie o jakość relacji z matką, będąc jednak konsekwentny w stosunku do niej.

 

Jak to może wyglądać? Przygotowałem specjalną gałązkę 🙂

Po pierwsze mężczyzna jest odpowiedzialny za rodzinę, którą buduje a nie z której się wywodzi. Dlatego też nie porównuje żony z matką, dba o potrzeby bezpieczeństwa swojej żony. Jednocześnie powinien zbudować dobre relacje z matką – porozmawiać z nią i zapewnić jej poczucie bezpieczeństwa. Jednocześnie bardzo jasno określić granice, które matka musi uszanować. Dotyczy to wielu obszarów, ale te które są najczęściej przekraczane, to niezapowiedziane wizyty, wtrącanie się w konflikty pomiędzy małżonkami, ingerencja w wychowanie dzieci. W tych obszarach matka (teściowa) praktycznie musi całkowicie się wycofać. Syn, mężczyzna, powinien też zawsze brać na siebie rozwiązywanie konfliktów z własną matką (nie zrzucać tego na żonę).

Jeśli to wszystko uda mu się zrealizować, to powinien osiągnąć sukces, trzymać matką z dala od swojego związku. Jeśli będzie konsekwentny to na pewno otrzyma wdzięczność ze strony swojej żony, a z czasem zrozumienie ze strony swojej matki. Jeśli teściowa trzyma się od ingerowania w sprawy żony (w ujęciu tradycyjnym – prowadzenie domu, wychowywanie dzieci), to jest duża szansa, że synowa będzie okazywała wdzięczność teściowej, zaspokoi jej potrzebę niesienia pomocy, wsparcia, docenienia.

Dzięki temu powinno udać się osiągnąć spokój, dobre relacje w całej rodzinie. Spotkania świąteczne, uroczystości rodzinne będą miłe, przyjemne, lekkie dla wszystkich uczestników. Czego wszystkim Wam bardzo życzę J

 

W kolejnym poście zajmę się konfliktem teściowa vs synowa – tu jest wiele niuansów, wiele fascynujących sytuacji.

 

Do refleksji:

  • Jak przebiega twoja rozmowa z matką?
  • Czy potrafisz nakreślić precyzyjną granicę dla swojej matki?
  • Co zrobisz, jeśli matka będzie cały czas przekraczała granice, które jej wskazałeś?
  • Czy dokonałeś już wyboru pomiędzy żoną a matką? czy wybrałeś inaczej? Jeśli tak, to dlaczego?
  • Co mógłbyś polecić innym? Jak można rozwiązać taki konflikt w inny sposób?

 

Teściowa vs synowa – kilka słów o nim

W pierwszej części cyklu nakreśliłem ogólny temat, wyzwanie, problem. Post miał wiele komentarzy i dużo odsłon, co tylko potwierdziło moją tezę, że temat jest naprawdę trudny – warto więc się nad nim głębiej pochylić.

Dziś zajmę się mężczyzną w tym specyficznym trójkącie. Wydaję mi się, że jego sytuacja jest najprostsza, albo inaczej – najmniej skomplikowana.

Jego sytuacja na pewno nie jest do pozazdroszczenia, ale to co jest istotne to fakt, że właściwie ma tylko dwie drogi, ścieżki.

Pierwsza to…gdy nie potrafi wyrwać się od zależności względem matki. Nie będę tu poszukiwał powodów dlaczego się tak dzieje, to już praca do indywidualnej terapii. Ważne jednak, aby zdać sobie z tego sprawę – na pewno świadomość takiej zależności ma synowa 🙁

 

Nie ma tu za bardzo czego analizować – wszystko widać jak na dłoni. Są rodziny, które potrafią tak funkcjonować latami. Koszty emocjonalne takiego konfliktu muszą być ogromne. Rozejrzyjcie się dookoła i zobaczcie ilu z waszych znajomych, z rodziny ma taką sytuację…ciekawy jestem jak dużo…

Częstym „rozwiązaniem” spotykanym w takich rodzinach jest unikanie tematu, czyli zwyczajnie o tym nie rozmawiamy. Wszyscy jednak dobrze wiemy, że nie jest to rozwiązanie konfliktu 🙁

 

To spójrzmy teraz na inną, drugą wersję, którą ma do dyspozycji mężczyzna.

Tu właściwie sytuacja też jest prosta, nie ma zbyt wiele niuansów i wielu rozwiązań. Na końcu matka (teściowa) odpuści, albo do końca życia pozostanie w konflikcie. Ta druga wersja najczęściej łączy się z tworzeniem koalicji w rodzinie przeciw i podziałowi rodziny na tych co za i przeciw. Jeśli teściowa odpuści, to jest szansa, że po kilku latach rodzina będzie funkcjonowała w komplecie, w miarę dobrych relacjach (czym mniej spotkań tym lepiej 🙂 ).

 

Reasumują, mamy jeden poważny konflikt do przeanalizowania, który dręczy mężczyznę :

 

Aby być szczęśliwy i spokojny to potrzebuję autonomii, poczucia sprawstwa, odpowiedzialności za własną rodzinę, bycia dorosłym, bycia docenianym przez żonę. Aby to spełnić muszę odejść od matki i stworzyć własny związek.

Z drugiej strony, aby być szczęśliwy i spokojny to potrzebuję matczynej miłości, jej akceptacji, dobrych relacji teraz i na przyszłość, babci dla moich dzieci, pełnej rodziny. Aby mieć zaspokojone te potrzeby muszę być w dobrej, stałej relacji z matką.

Jakie rozwiązanie? Sytuacja wydaje się trochę bez wyjścia…

Spójrzmy więc na analizę założeń.

Najpierw na obszar związany z odejściem do matki, stworzeniem własnego, niezależnego związku

 

Założenia ograniczające – czyli takie, które mam w tej chwili, które ograniczają moje myślenie i działanie:

  1. Tylko odchodząc od matki będę miał poczucie wolności, autonomii – naprawdę?
  2. Tylko odchodząc od matki będę miał poczucie, że osiągnąłem coś samodzielnie – naprawdę?
  3. Tylko odchodząc od matki mogę wykazać się odpowiedzialnością za swoją własną rodzinę
  4. Tylko odchodząc od matki mogę pokazać, że nie jestem już „synkiem mamusi”, że jestem już dorosłym człowiekiem
  5. Tylko odchodząc od matki pokażę żonie że jestem silny i zostanę za to doceniony przez żonę

 

Następnym krokiem jest sprawdzenie czy są prawdziwe:

  • Pełna prawa, zawsze prawda – (+ + )
  • Czasami prawda – ( – +)
  • Całkowita nieprawda – (- -)

 

Wszystkie te założenia są nieprawdziwe – często mamy tego rodzaju myśli (argumenty „logiczne”), które trzymają nas w poczuciu „nie mam wyjścia”, „nie da się”. Praktycznie każdy z nas ma takiego rodzaju myśli, wątpliwości. Ważne jest, aby zdawać sobie z tego sprawę, wyartykułować te myśli i skonfrontować je, czy są prawdziwe, aktualne.

Nie jesteśmy bezradni w takiej sytuacji, można stworzyć nowe założenia, nowe drogi rozwiązania:

  1. Mogę pokazywać swoją wolność i autonomię na różnych polach
  2. Jest wiele możliwości, gdzie mogę pokazać swoją sprawczość, zaradność
  3. Jest wiele miejsca i czasu, aby pokazać, że jestem odpowiedzialnym mężczyzną
  4. Mogę znaleźć wiele sposobów, aby pokazać swoją niezależność i siłę.
  5. Jest wiele sposobów, aby uzyskać docenienie od własnej żony

Reasumując, nie trzeba podejmować decyzji o żadnych dramatycznych krokach. Ważne jest, abyśmy przestali funkcjonować w „czarno-białej” rzeczywistości, bo to jest nieprawdziwy obraz. Mężczyzna może udowodnić swoją niezależność, dorosłość na wiele różnych sposób – nie trzeba od razu zrywać kontaktów z matką. Poważna rozmowa jest jedynym słusznym działaniem.

 

Tu zrobię przerwę, jest już sporo materiału do refleksji. W kolejnym poście pokażę drugą część tego konfliktu oraz rozwiązanie, które może zastosować mężczyzna, aby dobrze zakończyć swój konflikt i konflikt w rodzinie.

 

Do refleksji

  • Jakbyś się zachował w takiej sytuacji?
  • Co chciałbyś osiągnąć w rozmowie z mamą?
  • Jakbyś poprowadził taką rozmowę z mamą?
  • Jeśli miałbyś się do kogoś zwrócić o pomoc, to kim byłaby to osoba i o co byś poprosił?
  • Co mógłbyś doradzić komuś, kto właśnie jest w takim konflikcie?