Rozterki Matki-Polki – 2

Po dłuższej przerwie wracam, chcę dokończyć, historię z wpisu o rozterkach „Matki – Polki” – http://dbajopotrzeby.pl/2016/11/rozterki-matki-polki-1/

W historii tej było widać wyraźny wewnętrzny konflikt, dylemat – zdecydować się na drugie dziecko czy wracać do pracy. Dziś postanowiłem więc przedstawić analizę tego konfliktu, przyjrzeć się mu z każdej strony.

 

Moim celem jest moje szczęście. Aby to osiągnąć potrzebuję miłości, rozwoju i szczęścia w rodzinie,  dlatego też chcę teraz skoncentrować się tylko na rodzinie. Ale z drugiej strony osiągnę własne szczęście jeśli zaspokoję swoje potrzeby wolności, rozwoju osobistego i zawodowego, dlatego też chcę wrócić do pracy, skoncentrować się na sobie.

Konflikt wydaje się trudny, może wręcz niemożliwy, do rozwiązania. W takiej sytuacji trzeba skupić się na potrzebach – jak mogę zaspokoić je jednocześnie. Czy jest to w ogóle możliwe?

W sytuacji gdy wydaje nam się, że nie ma żadnych możliwości, aby połączyć „ogień z wodą” to musimy przyjrzeć się założeniom, które są ukryte za potrzebami. Jest ich mnóstwo ukrytych, połączonych jeszcze z przekonaniami, które dotyczą roli matki, rolą „gospodyni”, rolą „dobrej żony”.

W tym przypadku skupię się tylko na założeniach dotyczących tylko tego tematu, a przekonaniami – tymi i wieloma innymi – zajmę w osobnym cyklu.

Założenia stojące za miłością, powiększeniem rodziny i szczęściem rodzinnym

  1. Jesteśmy z mężem coraz starsi, teraz albo wcale naprawdę?
  2. Tylko drugie dziecko spowoduje, że będziemy pełną i szczęśliwą rodziną – naprawdę?
  3. Mogę pozwolić sobie na drugie dziecko tylko teraz gdy jestem jeszcze młoda
  4. Jeśli wrócę do pracy to nie będę już mogła/chciała mieć drugiego dziecka (zagrozi to mojej pracy/rozwojowi)
  5. Drugie dziecko zdejmie ze mnie konieczność bycia 24/7 dostępnej dla pierwszego dziecka (wspólne zabawy)

 

Wszystkie z nich są półprawdami – zgadzacie się ze mną? Jednak to są założenia ograniczające, nie pozwalają mi na pójście do przodu, utknęłam i nie potrafię się z tego uwolnić.

Musimy zatem przemienić je w założenia otwierające:

  1. Dziś duża część osób zostaje rodzicami w późniejszym wieku – to zależy od ducha i serca
  2. Tylko pełne zaangażowanie, troska i uważność daje szanse na szczęśliwą rodzinę
  3. W tej chwili moje ciało odmawia drugiego dziecka. Mogę dbać o swoje zdrowie przez kolejne lata, aby być zdrową i gotową za kilka lat
  4. Mogę pracować w ciąży, nie obawiam się utraty pozycji 
  5. Ustalę z mężem podział obowiązków oraz, że zainwestuję w nauczenie dzieci wspólnego przebywania ze sobą

Jaki wniosek płynie z tych nowych założeń?

Po pierwsze, „nie taki diabeł zły, jak go malują” – częste mamy w głowie wiele lęków, obaw, które okazują się zwyczajnie nieprawdziwe, wyolbrzymione, nie na miejscu. Po drugie, ważniejsze jest co mogę zrobić dziś i jutro – a najważniejsze to rozwój osobisty, rozwój komunikacji z mężem, dbanie o własne ciało, swoje zdrowie.

Jak przyjdzie czas, gotowość ciała i duszy, to wszystko zadzieje się zgodnie z naturą. W tym przypadku nie ma co kontrolować, planować, trzymać się sztywno wyznaczonych celów – dobrze wiemy, że życie prowadzi nas własnymi scenariuszami,  że zwykłe odpuszczenie jest najlepszym lekarstwem na spokój, szczęście.

 

To teraz przyjrzyjmy się drugiej stronie konfliktu, naszymi założeniom, za tym, aby postawić na karierę:

Założenia ograniczające:

  1. Praca da mi wolność, kontakt z ludźmi, zawieszenie się na pracy – naprawdę?
  2. Tylko pójście do pracy gwarantuje mi poczucie wolności, autonomii – naprawdę?
  3. Praca (zarabianie) da mi możliwość dokładania się do budżetu domowego
  4. Możliwość powrotu do aktywności fizycznej, tańca da mi poczucie wolności, niezależności
  5. Tylko koncentrując się na sobie ( w końcu) mogę poczuć się spokojna, zaspokoić swoje potrzeby, poczuć szczęście

 

Tutaj założenie nr 3 jest prawdziwe, nie będziemy go zmieniać. Pozostałe jednak założenia są znów półprawdami. Musimy więc zmienić je na otwierające;

  1. Najpierw muszę upewnić się, czy ta praca da mi te korzyści, możliwości
  2. Praca w niepełnym wymiarze czasu też da mi poczucie pozytywnej zmiany
  3. (Puste)
  4. Aktywność sportową mogę wykonywać w ciągu dnia (dziecko z opiekunką) lub wieczorami (mąż)
  5. Koncentracja na sobie, ale i na rodzinie da mi pełne spełnienie i szczęście

Jakie wnioski płyną z tych założeń otwierających?

Mamy często tendencje do przechodzenia ze skrajności w skrajność – mama na pełen etat, to teraz praca na pełne eta. Czy rzeczywiście to jest jedyny sposób?

Z tych założeń wynika, że może znów trochę odpuścić i dać sobie trochę przestrzeni. Mamy teraz rynek pracownika mogę więc wybrać dobrą, może najlepszą pracę dla mnie w tym momencie. Taką, która rzeczywiście zaspokoi moje potrzeby rozwoju zawodowego, ale przede wszystkim taką, która da mi więcej autonomii, przestrzeni na opiekę nad dzieckiem, rodziną. Praca na pół etatu, może własna działalność gospodarcza – jeśli jestem specjalistą, to nie powinnam mieć problemów ze zleceniami. W ciągu dnia – mam opiekunkę – zajmę się swoją formą fizyczną, będę mogła też zając się własnym rozwojem – czytanie, szkolenia, kursy, spotykanie się ludźmi.

 

Ta chmurka, te założenia są oczywiście bardzo indywidualne, dotyczą jednej, konkretnej osoby. Zdaję sobie sprawę, że temat ten jest dużo bardziej obszerny, ma mnóstwo niuansów, okoliczności, które trzeba wziąć pod uwagę. Zachęcam zatem do spokojnego przemyślenia, obu stron konfliktu, skoncentrowania się zwłaszcza na założeniach (i przekonaniach), bo to one bardzo mieszają nam w głowach.

Kierujcie się sercem, to w takich sytuacjach zawsze najlepsze rozwiązanie 🙂

 

Previous Story

«

Next Story

»