Dopełnieni – cz. 3 – „bratnia dusza” czy „przeciwność”?

Kontynuuje jeszcze wątek „dopełnienia” w relacji – znalazłem wywiad z Wojciechem Eichelbergerem na ten temat, który przedstawił, starał się odpowiedzieć na pytanie, który związek jest dla nas lepszy – ten z bratnią duszą, czy też jednak z kimś zupełnie przeciwnym do nas?

Oczywiście odpowiedź na to pytanie ma mnóstwo odcieni szarości i nie da się jednoznacznie odpowiedzieć – warto jednak spojrzeć na siebie, na swoje potrzeby i dostrzec, czy w swoich związkach dostrzegam regułę. Czy poszukuję częściej „rozwoju”, czy „świętego spokoju”?

Spójrzmy zatem na gałązkę, a poniżej moje opisy i komentarze:

(Czytamy od dołu do góry)

Na początku, znamy to dobrze, pojawia się silne przyciąganie seksualne – spowodowane innością, nowością, w obszarze fizycznym, intelektualnym, emocjonalnym. Jeśli jest to osoba, która z każdym dniem jest dla nas coraz ważniejsza, to pojawia się myśl, potrzeba, aby rozwinąć się przy tym człowieku – chcemy stać się najlepszą wersją siebie (pisałem o tym we wcześniejszych postach).

Jeżeli tego właśnie szukamy, czy wręcz oczekujemy do relacji, to po pierwszej fascynacji i stanu „rozumienia się bez słów” przyjdzie etap dostrzegania różnic między nami. On jest bardziej agresywny i dąży do autonomii, ona jest spokojniejsza i dąży do relacji, bliskości. Oczywiście są to standardowe role, przyjmijmy dla potrzeb tej analizy, że jest to prawda J

W związku z tym, że jesteśmy tak różnimy od siebie, to naturalnym procesem jest uczenie się od siebie i uzupełnianie swoich braków.

Wg Carla Junga celem mężczyzny jest rozwinięcie w sobie żeńskiej części (anima) – w tym przypadku będzie to empatia, samokontrola. Kobiet zaś powinna rozwinąć swoją męską część (animus) – rozwinąć asertywność i agresję, której celem będzie, między innym, stawianie granic swojemu partnerowi. Rozwinięcie tej przeciwnej dla siebie energii, jest dla nas wzbogaceniem, uzupełnieniem, rozszerzeniem kompetencji – nie chodzi tu o zatracenie swoich naturalnych właściwości.

Jeżeli świadomie wejdą na tę ścieżkę rozwoju, to każdy z osobna zacznie się rozwijać, wzrastać. Z czasem zaczną się upodabniać do siebie, ale oczywiście nie oznacza to utraty niezależności, charakteru, autonomii. Chodzi tu o kwestię taką, że przestaniemy potrzebować partnera do rekompensowania naszych braków – już się ich pozbyliśmy. Oczywiście jest to proces wieloletni. Duża część związków nigdy go nie osiąga i kończą się negatywnym zakończeniem – zależnością w związku lub śmiercią związku (nie oznacza to rozwodu).

W wersji pozytywnej, rozwojowej, partnerzy zaczynają darzyć się bezinteresowną, dopełniającą miłością.

W połączeniu ze stale wzrastającą samoświadomością i samostanowieniem partnerzy stają się coraz bardziej niezależni od siebie i mogą stworzyć w pełni dojrzały, współzależny związek.

Proste i logiczne, nieprawdaż? 🙂

Komu się to udało? Proszę o swoją historię!

 

Dobrze, teraz spójrzmy na inną wersję – spotykamy swoją „bratnią duszę” – rozumiemy się bez słów, mamy te same zainteresowania, te same wartości, te same poglądy, podobne spojrzenie na większość aspektów życia – nie ma więc różnic, tarć, kłótni, wyjścia ze strefy komfortu.

Pan Eichelberger widzi takie konsekwencje:

Mamy tu widoczną tezę, że taki związek praktycznie nie ma szans na sukces. Taki związek może trwać całe życie, ale nie spełni tej jednej, bardzo ważnej, rzeczy – nie rozwinie nas, nie wypełni roli rozwoju osobistego, nie przeniesie nas na wyższy poziom.

Czy w takim razie ma sens? Jeśli tkwimy w nim bo jest nam wygodnie, bo jest nam bezpiecznie, bo boimy się zmian, bo boimy się opuścić swoją strefę komfortu, to pewnie związek taki będzie dobry.

Czy będziemy mieć poczucie stania się „najlepszą wersją siebie”? To już pewnie mniej, ale najważniejsza zasada jest taka, że każdy ma wolną wolę i wybiera to na co jest gotowy.

 

Do refleksji:

  • Czego szukasz, potrzebujesz w swoim związku? Dopełnienia, czy świętego spokoju?
  • Czego ty dajesz od siebie więcej? Rozwoju czy spokoju?
  • Spójrz na swój obecny (lub były) związek – jakie obszary rozwija(ł) w tobie, co jest (było) dla ciebie najtrudniejsze? Dlaczego to?
  • Jeśli chciałabyś innej relacji z obecnym partnerem, to jak byś ją zmieniła? Od czego zaczęła?

 

*opracowanie własne na podstawie artykułu “Kogo warto kochać?”, Zwierciadło 02.2017
Previous Story

«

Next Story

»