Dopełnieni? – cz. 1 – obecna sytuacja

W ostatnim numerze „Zwierciadła” zainspirował mnie artykuł na temat ról kobiety i mężczyzny w związku* – postanowiłem przyjrzeć się temu artykułowi, tej myśli bliżej 🙂

Podzielę ten temat na dwie części. Pierwszą poświęcę omówieniu (krótko) dawnych ról i obecnych oraz negatywnych skutków dla każdej z płci oraz dla relacji – zobrazuję to gałązką oraz połączą z potrzebami (zwłaszcza tymi niezaspokojonymi). W drugiej części pokażę, na podstawie artykułu, obraz przyszłości, kierunek, w którym powoli zmierzamy.

Spójrzmy więc na typowe, chyba na szczęście odchodzące w niebyt role w związku:

Tradycyjne role, każdy wie co ma robić, każdy ma zasoby, aby walczyć z „przeciwnikiem”. Z biegiem czasu chyba żadna ze stron nie czuje się w takim układzie szczęśliwa, spełniona. Na koniec mamy zależny związek, w którym raczej dominuje „przegrana-przegrana” – dominuje obwinianie partnera, myślenie „gdyby tylko się zmienił(a)”, poszukiwanie zadowolenia na zewnątrz związku, trwanie w nim bez jakiekolwiek przyjemności, dla, w sumie, trudno zrozumiałych, powodów. Niestety cały czas dość obecny scenariusz, zwłaszcza poza dużymi miastami. Żadna ze stron nie zaspokaja większości swoich potrzeb, ale nie stanowi to problemu, bo najczęściej nie są świadomi swoich potrzeb – nie potrafią ich nazwać, rozmawiać, walczyć o ich zaspokojenie.

Przyjrzymy się teraz drugiemu scenariuszowi, tradycyjne, jednoznaczne role zaczynają się kruszyć, dochodzi do wymiany, w poszukiwaniu równowagi:

(Czytamy od dołu do góry)

Omówię to w szczegółach. Obie płcie dążą do równowagi, której bardzo brakowało w poprzednim modelu. Emancypacja i edukacja kobiet, walka o własne prawa spowodowały ogromne zmiany społeczne.

Mężczyzna zaczął odkrywać „kobiecą” stronę życia w związku: opieka na dzieckiem, gotowanie, sprzątanie, zakupy, pranie, może nawet prasowanie :). Musiał również zacząć słuchać swojej kobiety – o jej potrzebach, troskach, problemach. Ma być teraz partnerem, przyjacielem, realnym wsparciem dla kobiety. Nazwałem to „kłopotliwa”, bo na razie zdecydowana większość facetów nie potrafi się do końca w tym odnaleźć – nie potrafi pełnić tej roli naturalnie (bo nikt wcześniej ich tego nie nauczył), proszą więc kobietę o bardzo konkretne wskazówki, instrukcje obsługi, rady i polecenia. Nie może być już taki jak dawniej – rola „macho” przeminęła bezpowrotnie, on nie ma już siły finansowej, ani fizycznej, aby czuć się pewnie w relacji. Nie czuje się z tym dobrze – ani przed sobą, ani przed kobietą.

Kobieta zaś od kilkunastu lat odkrywa w sobie ‘męskie’ pierwiastki – umiejętność walki, współzawodnictwa, determinacji, niezależności, samodzielności. Przez ostatnie lata dało to poczucie wolności, autonomii – właściwie pierwszy raz w historii kobieta stała się w pełni niezależna. W końcu ma niezależność finansową, oraz bezpieczeństwo prawne (najczęściej) – jest równa facetowi, nie potrzebuje go do codziennego życia, w sumie bez niego jest może nawet łatwiej.

Wydaje się, że wszystko jest w porządku…no właśnie, czy rzeczywiście?

Spójrzmy najpierw na kobietę.

Kobieta, aby odnosić sukcesy w dzisiejszym świecie musi wejść w „męskie” role, które zostały wymyślone przez mężczyzn i pielęgnowane przez nich, przez setki lat. Musi być więc silna, momentami bezwzględna, piąć się po drabinie kariery, walcząc i strącając napotkanych wrogów. Rywalizacja, ciągłe udowadnianie, że nie jest się gorszym, co w konsekwencji prowadzi do tego, że kobieta robi 150% normy, a i tak nie może przebić „szklanego sufitu”.

Musi zapomnieć o empatii, kobiecej wrażliwości, tworzeniu i pielęgnowaniu relacji w zespole, dzieleniem się troskami, wspieraniem siebie nawzajem, okazywania serca i ciepła – muszą praktycznie całkowicie wyprzeć się swoich potrzeb, które przynależą do „kobiecości”.

To wszystko powoduje, że zaczyna się stawać „męska”: zimna, stanowcza, dążąca po trupach do celu, zaczyna też traktować mężczyzn przedmiotowo, stąd faceci zaczynając coraz częściej nazywać takie kobiety „modliszkami” -pojawia się naturalny lęk przed nimi, niechęć do szczerej i bezpiecznej relacji. Czy kobieta w takiej roli jest szczęśliwa, spełniona? Czy czuje pełne wsparcie od swojego partnera? Czy może sobie pozwolić na chwilę oddechu? Pytania retoryczne…

A co w tym czasie dzieje się z facetem, jego potrzebami?

Siedzą w roli, która na obecnym etapie rozwoju jest dla nich zwyczajnie nienaturalna, potrzebują czasu i kilku pokoleń przekazywanej wiedzy i umiejętności, aby stało się to lekkie i naturalne. W swoich oczach stracili atrybuty „męskości”, pojawiła się pustka, luka, która nie wiadomo jak wypełnić. Czują się niepewni, bo praktycznie cały czas muszą prosić o wskazówki, aby dobrze wspierać swoją kobietę. Kiedy zachowują się tak nieporadnie, to nie otrzymują od kobiet zaspokojenie swoich potrzeb, takich jak: docenienie, szacunek. Brak im poczucia zaspokajania potrzeb w obszarze realizacji ich celów, zadań – nie „zdobywają”, nie walczą ze złymi, nie mają jak pokazać swojej „rycerskości” -nie ma więc uwielbienia od księżniczek. Czy są zatem szczęśliwi? Można tu zadać te same pytania retoryczne, co u kobiety…

Spójrzmy zatem na gałąź negatywną, która pokazuje nam cały związek:

 

Nie będę tłumaczył całej gałęzi, bo większość opisałem powyżej – ale widać tu jak to wszystko ze sobą jest powiązane.

Słowo komentarza do dwóch boxów – „pogarda” i „opór i wycofanie faceta”

Kobieta nie musi tego robić celowo, świadomie – tu chodzi chociażby o stwierdzenia, zachowania, w stylu „to mój nieporadny miś” – jest tu element kastracji, braku szacunku, aż po niewypowiedzianą pogardę. Mężczyzna czuje to podświadomie (często świadomie) i dlatego przyjmuje postawę obronną/atakująca – wycofuje się chociażby z seksu, czy z innych, typowych „męskich” ról.

W efekcie mamy obecnie sytuację, że mamy coraz więcej partnerskich związków, o które jakoś tam walczyliśmy, ale po drodze coś zgubiliśmy…obie strony nie czują zaspokojenia swoich potrzeb…jest więcej frustracji, znów obwiniania drugiej strony, poczucia braku szczęścia i spełnienia.

 

W następnym poście pokażę sposoby rozwiązania tej trudnej sytuacji, rozwoju indywidualnego oraz relacji.

 

*opracowanie własne na podstawie tekstu p. Renata Arendt-Dziurdzikowska, Zwierciadło 03.2017
Previous Story

«

Next Story

»