Lęk przed bliskością – 5- odchodzę dla miłości

Ostatnie wywody skończyłem na podaniu rozwiązania jak sobie poradzić z lękiem – praca własna plus praca z terapeutą.

Zachęcałem również, aby dokonać zmiany w swoim życiu, gdy jesteśmy zakochani, gdy mamy pretekst, gdy mamy energię, siłę, wiarę, że jednak mogę zmienić swoje życie, że jest ktoś dla kogo warto zawalczyć, z którym chcę spędzić resztę swojego życia, który pomoże mi wyrwać się z zamkniętego kręgu niemożności i ciągłej ucieczki.

 

Wracając do naszego tematu…

W dzisiejszym poście zajmę się górną częścią naszego konfliktu, w kolejnym, jego dolną częścią.

Wybieram „miłość” czyli podążam za głosem serca, wybieram człowieka, który przewrócił mój „bezpieczny” świat do góry nogami, który jest spełnieniem moich marzeń, wyczekanym, wymarzonym partnerem. Chcę tego dla siebie, bo mam potrzebę przeżycia reszty mojego życia w miłości, zaspokoić swoją potrzebę spełnienia, radości, bliskości, ekscytacji z każdego dnia życia wspólnie z tym człowiekiem.

 

Teraz naszym zadaniem jest zdefiniować założenia, które są pomiędzy tymi dwoma obszarami.

Założenia ograniczające – czyli takie, które mam w tej chwili, które ograniczają moje myślenie i działanie:

  1. Tylko związanie się z wymarzonym partnerem da mi szczęście – naprawdę?
  2. Związek z wymarzonym partnerem będzie pełnia życia – czy rzeczywiście?
  3. Tylko z wymarzonym partnerem będę w stanie pozbyć się swoich demonów – naprawdę?
  4. Tylko z wymarzonym partnerem mam szansę na spełnienie w związku – czy rzeczywiście?
  5. Tylko relacja z wymarzonym partnerem da mi radość, szczęście, ekscytację – naprawdę?

 

To założenia, argumenty logiczne, stojące za żądaniami.

Następnym krokiem jest sprawdzenie czy są prawdziwe:

  • Pełna prawa, zawsze prawda – (+ + )
  • Czasami prawda – ( – +)
  • Całkowita nieprawda – (- -)

 

Ad. 1 – półprawda, dlaczego? Tak, nowe uczucie, wymarzony partner daje ogromna siłę, wiarę i szczęście – w końcu możemy poczuć to o czym marzymy od wielu lat, w końcu nam też się to przytrafiło. Ale…mając w sobie ten „wzorzec”, ten „lęk” sama zmiana partnera nic nie zmieni. Musimy uleczyć swoją duszę, bo inaczej zmarnujemy również tę relację.

Ad. 2 – półprawda – teoretycznie tak, relacja taka wiążę się z ogromnymi emocjami, „motylami w brzuchu”, uczuciem, że chłonę życie każdą swoją komórką, odczuwam świat, wydarzenia wokół mnie wszystkimi zmysłami, wszystko nabiera sensu, jest po prostu cudownie….ale tak nie będzie zawsze, jeśli nie stworzysz odpowiednich warunków, czyli twoja praca, twoja gotowość.

Ad. 3 – półprawda – w tym punkcie jest więcej niuansów niż się pierwotnie wydaje. Po pierwsze, to zależy od tego czy partner będzie rzeczywiście dojrzałym, świadomym człowiekiem, który będzie zdawał sobie sprawy z Twoich ograniczeń i będzie chciał ci pomóc się w ich pozbyciu. Jeśli nie jest taką osobą, to szybko się zorientujesz, że jesteś z tym tematem (twoje demony) całkowicie sama. Wracając do pierwszej wersji – świadomy partner – pamiętaj, że on może tylko cię wesprzeć, wspomóc, przytulić, dodać ci sił i otulić silnym ramieniem. Ale całą prace musisz wykonać sama…

Ad. 4 – półprawda – tak, ale jak już wcześniej wspomniane, abyś mogła powiedzieć, że czułaś spełnienie w związku, to oznacza, że musisz być bardzo świadomą osobą i stale pracować nad rozwojem relacji

Ad. 5 – półprawda – tak, to dostaniesz na pewno w dużych dawkach na początku, ale okres zakochania nie trwa wiecznie…musisz wziąć się szybko do pracy, aby ten czas trwał jak najdłużej.

 

Widać więc wyraźnie, że „samo się nie zrobi” – musimy zmienić swoje założenia, zbudować nowe.  Oto one:

  1. Tylko wtedy, gdy będziesz potrafiła pozbyć się swoich lęków
  2. Tak, ale jeśli będziesz potrafiła o to zadbać
  3. Tylko, ale to jest Twoja odpowiedzialność
  4. Tak, ale wymaga to dużej pracy do Ciebie w pierwszym okresie relacji
  5. Tak, ale wszystko wymaga pracy, obu osób

 

Cóż to oznacza?

Pierwszy krok to zakończenie obecnego, słabego czy złego związku. Najpierw trzeba zakończyć jedno, przeżyć żałobę z zakończenia związku, małżeństwa.

A potem „zatrzymaj się i pomyśl” – zanim rozpoczniesz w pełni nowy związek, powinnaś się zatrzymać i skoncentrować się w pełni na sobie, na niezbędnym rozwoju osobistym, którego celem będzie pozbycie się RAZ i NA ZAWSZE tego lęku przed bliskością.

Jeśli tego nie zrobisz, to istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że wszystkie twoje demony szybko przejmą władzę i wpłyną całkowicie na twój nowy związek, niszcząc go całkiem szybko.

Kluczowym elementem w tej zmianie nie jest odejście do męża, ale zatrzymanie się przed wejściem w nowy, tak wyczekiwany związek. Mamy więc znów do czynienia z paradoksem – za pierwszym razem to sytuacja, że tak bardzo chcemy bliskości, ale gdy ona się pojawia, to od niej uciekamy.

Teraz zaś w końcu jesteśmy wolni, teoretycznie wszystko jest przygotowane, a tu trzeba wziąć na wstrzymanie i zająć się najpierw sobą.

 

Tak wygląda dobre, może nawet najlepsze rozwiązanie. Nie jest łatwe, ale za to gwarantuje lata satysfakcji.

Może pojawić się lęk, czy ten wymarzony partner poczeka…cóż, czas pokaże. Jeśli to ta miłość, ten partner, to wszystko skończy się dobrze. Jeśli jednak on zniknie zanim ty będziesz gotowa, to oznacza, że on był tylko „przedskoczkiem” – Ty jednak już będziesz w pełni gotowa na miłość, która na pewno czeka już za rogiem J

Dzięki temu procesowi staniesz się świadomą, mądrą, szczęśliwą kobietą – to jest najlepsza nagroda, która może cię spotkać

Słowo na koniec – jeśli masz taką sytuacją, to nie czekaj, działaj, szkoda każdej chwili. Czym szybciej rozpoczniesz tę drogę, tym szybciej otrzymasz nagrodę.

Previous Story

«

Next Story

»