Czy mój związek jest dobry? (4)

Dziś jeszcze raz powracam do pytania, diagnozy, czy związek w którym jestem jest dobry. Większość z nas to czuje – w sumie zna odpowiedź. Ale brakuje często umiejętności nazwania – jeśli coś nie gra, to w sumie co i dlaczego? Jeśli z kolei jest wszystko w porządku, to powinniśmy też starać się być świadomym dlaczego jest dobrze?

 

Mam nadzieję, że dzisiejszy post, gałązka ułatwi nazwanie rzeczy po imieniu – zdiagnozowanie czy wszystko jest w porządku, czy konkretne potrzeby są zaspakajane, czy jednak są obszary, w których źle się dzieje.

Idąc więc od dołu – czy częściej czuję przy moim partnerze złość czy radość? Odpowiedź na to pytanie, da nam odpowiedź czy nasze potrzeby dobrego czasu, radości, uśmiechu są zadbane.

Kolejne pytanie, to czy częściej walczymy czy się śmiejemy – to da nam odpowiedź na temat jakości naszego związku. W tym obszarze może się pojawić bardziej zasadnicze pytanie – walka czy śmiech, to nadal są emocje. Pytanie więc, które można tu postawić, czy one się jeszcze w ogóle ukazują? Czy może w ostatnich latach jest już tylko obojętność, pustka? Bardzo ważna refleksja.

Spójrzmy teraz na codzienne życie – czy my w ogóle mamy czas dla siebie? Czy dzielimy wspólne pasje, czy potrafimy rozmawiać, czy snujemy, rozmawiamy jeszcze o przyszłości? Każdy z nas potrzebuje bliskości z drugim człowiekiem i nie chodzi tu tylko o wspólne pojechanie na zakupy raz w tygodniu – w milczeniu. Potrzeba dzielenia się, tworzenia wspólnoty jest bardzo ważna w związku – czy otrzymujemy ja, zaspakajamy?

obraz23

Może w ostatnich latach brakuje Ci poczucia równowagi w związku? Czy czujesz, że dajesz więcej niż dostajesz? Opiekujesz się domem, dziećmi, partnerem – co dostajesz w zamian?

Idźmy dalej – postaw sobie bardzo mocne, zdecydowane pytanie – jeśli dziś skończyłabyś ten związek, to jak byś się czuła? Poczucie smutku i żałości czy wręcz przeciwnie – wyczekiwana wolność? Bądź szczera ze sobą.

Kiedy już znaleźliśmy się już w tym obszarze, to zostają nam ostatnie ważne pytania: czy naprawdę go kocham? Czy tylko, od kilku lat, jesteśmy już tylko razem – tak, obok siebie? Czy moje życie bez niego byłoby lepsze czy gorsze? Potrzeby miłości, szczęścia, bycia kochaną są oczywiście jednymi z najważniejszych potrzeb – nie są tak bardzo zauważane codziennie, ale bez nich życie nie ma sensu. Sprawdź więc, jak jest teraz u Ciebie.

Ostatnie dwa pytania związane z tematem spełnionego, wartościowego życia – czy bycie z tym człowiekiem daje Ci wartość w Twoim życiu? I chyba najważniejsze pytanie – czy czujesz, ze przy tym człowieku stajesz się lepszą osobą, najlepszą wersja siebie? Czy czujesz, że ten partner wyzwala w Tobie dobre rzeczy, rozwijasz się przy nim, Twoje życie jest dobre, spełnione, wartościowe? Jeśli tak, oczywiście gratuluję i życzę dalszego szczęścia 🙂

 

Do refleksji:

  • Co czujesz po lekturze tego postu? Zastanów się dłużej…
  • Co zamierzasz zrobić z tymi obszarami, które są niezaspokojone od jakiegoś czasu?
  • Co zamierzasz zrobić, jeśli większość (czy wszystkie) obszarów są niezaspokajane od lat? Czy widzisz szansę na poprawę? Czy podejmowałaś już próby naprawy wcześniej?

Związki toksyczne – z życia wzięte

Dziś otwieram nowy, kolejny obszar, który warto pokazać, omówić.

To związki z toksycznymi ludźmi, partnerami. To specyficzne, jedyna w swoim rodzaju relacja, gdzie jeden człowiek poprzez manipulacje, siłę, wysoką inteligencję wykorzystuje druga osobą, dla własnych, egocentrycznych korzyści, nie licząc się z emocjami, kosztami drugiej osoby.

To bardzo trudne związki, gdzie osoba manipulowana często nawet nie jest świadoma, że żyje w takim toksycznym związku. Jeśli Twój partner powoduje, ze czujesz się coraz gorzej jako człowiek, to trzeba bardzo uważnie przyjrzeć się temu, dobrze znanemu człowiekowi, z innej perspektywy.

Jeśli nie wiecie, czy jesteście w toksycznym związku, to polecam książkę „Toksyczni mężczyźni” Lilian Glass – sporo materiałów, które pomogą Wam sprawdzić, czy Twój mężczyzna jest toksyczny oraz do jakiej grupy można go zaliczyć i co z tym zrobić, jak sobie poradzić. Temat jest bardzo trudny, wymaga ogromnej siły, aby to zmienić. Kluczem jest zrozumienie w czym tkwię.

Dziś historia z życia wzięta. Osoba po złych doświadczeniach, jednak to nie uchroniło, przed popełnieniem tego samego błędu.

Po kolei.

Jestem świadomą, wykształconą, zdecydowaną kobietą, Jednak w obliczu konfliktu, konfrontacji wolę się usunąć, rezygnuję z walki.

Jestem świadoma, że mam nieprzerobione obszary z dzieciństwa – matka jest bardzo silną osobą, która zawsze mnie krytykowała, zawsze oczekiwała więcej.

W pewny momencie swojego życia zdałam sobie sprawę, że przyciągam silnych, zdecydowanych mężczyzn, którzy potrafią mnie wykorzystywać, ranić mnie i obciążać mnie winą – toksyczny typ.

Po kilku latach trwania w takim związku, gdy się w końcu uwolniłam od niego, to zdecydowałam się wyjść za mąż za mężczyznę zupełnie innego, który dał mi na tamten czas poczucie bezpieczeństwa, opieki, wsparcia, partnerstwa.

Po kilku latach okazał się człowiekiem, który jednak nie był dla mnie. Niewiele nas łączyło, nie był dla mnie interesujący, nie był wyzwaniem. Moje uśpione potrzeby energii, adrenaliny, emocjonalnego rollercostera zaczęły się budzić i domagać się zaspokojenia. W międzyczasie podjęłam próbę terapii, ale jej nie ukończyłam.

Poznałam człowieka, który miał to „coś” i po niedługim czasie zdecydowałam się zakończyć dla niego swój związek małżeński.

Po 1,5-2 latach mieszkania z nowym partnerem zdałam sobie sprawę, że tkwię w związku toksycznym. Partner potrafił bezbłędnie znaleźć moje słabości i tak manipulował rzeczywistością, aby zawsze sprawić, abym czuła się winna, gorsza, niegodna jego.

 

obraz4

W głowie i w sercu mam chaos. Z jednej strony ciężko mi skończyć ten związek, bo strasznie dużo w niego zainwestowałam. Przede wszystkim zakończyłam związek małżeński, moje córki musiały przejść przez rozwód rodziców. Trudno jest mi więc przyznać się do tej porażki.

Dodatkowo, przez to, że tyle zainwestowałam przed i w trakcie trwania tego nowego związku, to gdzieś, cały czas, liczę, oczekuję docenienia, zauważenia moje pracy, mojego zaangażowania. Od wielu miesięcy utrzymuję tego człowieka finansowo, daję mu dach nad głową, itp. Nigdy nie otrzymałam podziękowania, doceniania, zrozumienia.

Pomimo tego, że praktycznie każdego dnia otrzymuję od niego negatywny zwrot, to gdzieś, przez te wszystkie moje działania dla niego, liczę, że może się zmieni.

Moje poczucie winy, moje oczekiwania, nadzieję, że się zmieni – to wszystko powoduje, że nie mogę, nie potrafię szybko i prosto zakończyć tego związku. Pomimo tego, że jestem świadoma, że jestem tu ofiarą, to poprzez jego manipulacje, cały czas mam wrażenie, że nie mogę go wyrzucić, zakończyć tego związku, zostawić go na pastwę losu.

Wszystko to powoduje, że czuję się zmęczona, osaczona, smutna, bez energii do życia, w pułapce, z której nie wiem jak się wydostać

 

Do refleksji:

  • Czy kiedykolwiek miałaś podobne doświadczenie?
  • Czy potrafiłabyś zidentyfikować toksycznego mężczyznę?
  • Czy myślisz, że miałabyś wystarczającą ilość siły, aby się z tego wyrwać?
  • Czy znasz kogoś kto tkwi w toksycznym związku?
  • Czy ta osoba potrafi samodzielnie się uwolnić?

 

Rozterki Matki-Polki (1)

Dziś historia, która zdarza się dużej części kobiet – same wiecie jak dużej – ale nasze normy kulturowo-społeczne nie pozwalają mówić o tym głośno.

Efekt jest taki, że mnóstwo kobiet przeżywa ogromny stres, frustracje, osamotnienie, niezrozumienie – wszystko to, bo tkwią w konflikcie, którego nie potrafią rozwiązać. Rzadko też dostają wsparcie, aby sobie z tym problemem poradzić.

Sytuacja jest trudna, emocjonalna – tysiące myśli i uczuć przebiega przez głowę i serce – w tym hałasie bardzo trudno znaleźć zrozumienie sytuacji, a to z kolei uniemożliwia rozwiązanie konfliktu.

Dziś pierwsza część – zrozumienie sytuacji.

Jestem osobą świadomą, wiem czego potrzebuje, od wielu lat wsłuchuję się w swoje potrzeby i staram się je realizować. Mam dwie silne potrzeby – rozwoju osobistego i zawodowego oraz wolności. Dlatego też poszukuję często sytuacji, które dają mi rozwój i poczucie wolności – fizycznej i emocjonalnej. Do tej pory więc sporo czasu poświęcałam sobie, swoim potrzebom – czułam się spełniona w tym obszarze.

Z drugiej strony jestem osobą, dla której rodzina jest bardzo ważna. Przez kilka lat nie mogłam zajść w ciążę – kiedy to się stało było to dla mnie ogromnym zaskoczenie i oczywiście ogromna radością. Moja córka jest jednak dzieckiem, które wymaga całkowitego poświęcenia. Moje rodzinne życie daj mi dużo szczęścia – w ostatnim czasie zaczęliśmy rozmawiać o powiększeniu rodziny.

obraz22

 

Jednak fakt, że od prawie dwóch lat nie jestem w stanie zaspokajać swoich indywidualnych potrzeb wpływa na to, że już od dłuższego czasu czuję się jak zamknięta w „złotej klatce”. W ostatnich tygodniach moje ciało pokazało mi, że jest zupełnie niegotowe na kolejne dziecko. Czuję też, że od wielu miesięcy mam depresję poporodową.

Wszystko to powoduję, że czuję się postawiona pod ścianą, nie widzę żadnego dobrego rozwiązania. Ta sytuacja, te emocje, te rozterki trwają od wielu długich miesięcy. Dlatego też czuję się bardzo źle, czuję się bardzo zmęczona, osaczona, sfrustrowana, osamotniona.

 

Do refleksji:

  • Czy miałaś podobną sytuację? Jak się wtedy czułaś?
  • Co zrobiłaś, co zrobiłabyś w takiej sytuacji?
  • czy rozmawiałaś z kimś o swoich uczuciach w tej sytuacji?
  • Co dziś zrobiłabyś inaczej?

 

ps. rozmowa oraz przedstawienie całej tej sytuacji w formie gałązki logicznej bardzo pomogło – pojawiło się zrozumienie sytuacji, a to dało dużo oddechu.

W kolejnych postach spróbuję pokazać jak rozwiązać tę sytuację

Z życia wzięte (3) – osobiste

Dziś historia, na którą czekałem już od dłuższego czasu – świadoma kobieta, która żyje zgodnie ze swoja naturą. W naszej kulturze to zjawisko nadal rzadko spotykane…a szkoda. Mężczyznom więcej wolno, kobiety mają być posłuszne i mają zapomnieć o swoich potrzebach. A co się dzieje, gdy ktoś wyłamie się z tego schematu? Sporo gromów. Czy słusznie? Czy mamy prawo oceniać?

Historia może być odebrana jako kontrowersyjna – zdaję sobie z tego sprawę, ale cały ten blog ma obudzić, poruszyć, wstrząsnąć, więc historia ta idealnie wpisuje się w sens tego blogu.

Zachęcam do refleksji, a nie oceny – to pierwsze jest trudniejsze, to drugie nie wymaga myślenia.

Dla łatwiejszego przekazu będę pisał w pierwszej osobie, ale żeńskiej, bo historia jest od Pani 🙂

Jestem w szczęśliwym, wieloletni związku i jestem świadomą swoich potrzeb kobietą – zawsze taka byłam. Mój partner często wyjeżdża, często są wielodniowe, wielotygodniowe wyjazdy.

Gdy długo jestem sama w domu to zwyczajnie czuję się samotna, a niezaspakajane potrzeby bliskości, intymności, radości, ekscytacji  proszą o zaopiekowanie.

Wolność osobista, niezależność są moimi najważniejszymi potrzebami. Dbam o swoje potrzeby, stawiam siebie na pierwszym miejscu – pod jednym warunkiem, aby nie ranić przy tym innych.

Z partnerem już dawno ustaliliśmy zasady w naszym życiu, które działają dla nas bardzo dobrze i  dzięki ich przestrzeganiu nasze wspólne życie jest dobre, szczęśliwe.

obraz21

Wszystko to skutkuje tym, że od czasu do czasu mam kochanków. Jestem osoba, która nie boi się, nie zwraca uwagi na społeczno-kulturowe ograniczenia, w których w naszym kraju jest dużo, za dużo. Jako wolny duch podążam za swoją natura, za swoimi potrzebami.

Dzięki temu czuję się spełniona. Podobną filozofię stosuję w pracy zawodowej – dzięki temu ma poczucie, że wiodę takie życie jakie chcę. Nie idę na kompromisy, jestem świadoma swoich potrzeb, wiem, że zaspakajanie ich powoduje, że czuję się spełnioną, szczęśliwą kobietą.

 

Do refleksji:

  • Jakie emocje wzbudza w Tobie ta historia? Czy wiesz dlaczego?
  • Czy potrafiłabyś postępować w taki sam sposób? Dlaczego tak/nie?
  • Czy Ty stawiasz siebie na pierwszym miejscu? Dlaczego tak/nie?
  • Co zamierzasz z tym zrobić, jeśli nie stawiasz siebie na pierwszym miejscu?

Z życia wzięte (2) – zawodowe

Dziś historia wzięta z życia, dziękuję za możliwość podzielenia się z innymi 🙂

To doskonały przykład, w którym jak na dłoni widać, że jeśli jesteś świadomym człowiekiem – znasz i realizujesz swoje potrzeby – to możesz wieść spokojne, spełnione życie. Dziś poruszę obszar zawodowy, następny wpis będzie o podobnym podejściu w życiu osobistym

Ale po kolei…dla łatwiejszego przekazu będę pisał w pierwszej osobie, ale żeńskiej, bo historia jest od Pani 🙂

Przez wiele lat pracowałam w tej samej organizacji. Z czasem było coraz gorzej. Największe problemy były związane z dyrekcją – traktowała mnie często jako zagrożenie, blokowała więc wiele moich inicjatyw. Moje potrzeby działania, usprawniania, rozwoju były niezaspakajane. Dodatkowo atmosfera w pracy była już coraz trudniejsza, cięższa.

Wszystko to powodowało, że organizacja od wielu lat tkwiła w marazmie, a ja miałam poczucia, że nie mogę się rozwijać. Jeśli jestem świadoma swoich potrzeb i jeśli wolność jest moją z najważniejszych potrzeb, i pomimo tego, że mogłabym już przejść na emeryturę,  to zdecydowałam się na zmianę pracy, która będzie spełniała moje ambicje.

obraz20

 

Jeśli jestem osobą, która nie boi się wyzwań, ani gadania innych ludzi, to pomimo, że nie była wolna od swoich obaw związanych z nową pracą, to zdecydowałam się na zmianę pracy, kiedy pojawiła się konkretna, dobra dla mnie, oferta.

W nowym miejscu pracy mogę zaspokajać swojej potrzeby zawodowe, ambicje, dzięki temu czuję się spełniona zawodowa. Tym samym kieruje się w życiu osobistym i dzięki temu jestem zadowolona ze swojego życia.

Do refleksji:

  • Czy w swojej pracy zawodowej miałaś, masz podobna sytuację?
  • Czy jesteś świadoma co nie działa?
  • Czy zrobiłaś coś, aby zmienić tę sytuację?
  • Czy myślisz, że jest możliwa zmiana?
  • Co zrobisz, aby poprawić swoją sytuację?